Może nie każdy z nas jest Mozartem czy Mickiewiczem ale każdy jest ważny. Życie każdego z nas to wielka opowieść Wielkiego Autora jesteśmy bohaterami tej opowieści i zarazem sami ją tworzymy . MM
RSS
środa, 11 stycznia 2012
Blogger...

... kusił mnie już od dłuższego czasu, podobał mi się sam jego zamysł, no i nie bez znaczenia było też, że przenosi się na niego coraz więcej blogowych Znajomych. Zalogowałam się już dawno, ale dopiero teraz zmobilizowałam się na tyle, żeby przekopiować wszystkie posty z bloxa. Nie jest tam jeszcze tak, jakbym tego chciała, ale pomału, pomału dojdę do ideału ;-). 

Zatem od teraz jestem tu: nulakowepisanie.blogspot.com

22:36, anula_h81
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 stycznia 2012
No i mamy...

... nowy rok, w którym serdecznie Was witam. Mam nadzieję, że Sylwester każdej z Was był udany, a w każdym razie zadowalający. :-) My drugi rok z rzędu spędziliśmy go bardzo kameralnie, w sensie we dwoje przed telewizorem, ale za to z naszym małym-wielkim Cudem śpiącym za ścianą więc tak naprawdę lepszego Sylwestra wymarzyć sobie nie mogę :-).

A co nowy rok do tej pory nam przynosi? Na gruncie mateuszkowym przede wszystkim porządne samodzielne kroki. Mogę to już napisać, bo nie ulega wątpliwości - Mati chodzi a czasami wręcz biega. Oczywiście upadki się zdarzają, ale tych się chyba nie uniknie. Poza tym ruszyło się znowu w kwestii zębowej - do górnej lewej jedynki dołączyły jedynka druga i również górna lewa dwójka. Śmiesznie mu te zęby idą, tak od góry, na dole nie widać jeszcze kompletnie nic.

A w innych kwestiach bez zmian w zasadzie. Pomału odkopujemy kolejne kartony i już w zasadzie mieszkanie wygląda całkiem nieźle. Ja wpadłam w wir upiększania, dekorowania, szukania inspiracji. Z namaszczeniem oglądam i czytam wnętrzarskie blogi (linki z boku), których autorki zaskakują mnie nieustannie swoimi pomysłami i sprawiają, że sama mam ochotę na hand-made, tylko, że niestety manualnie jestem kompletnym beztalenciem, jedyne czego się w tej materii do tej pory podjęłam to kartki świąteczne, a i one powalające nie były. Ale przyznaję - decoupage kusi mnie już długo i niezmiennie i mimo wszystko chyba się za niego zabiorę, a przynajmniej spróbuję. Już nawet oglądałam w Empiku potrzebne akcesoria, teraz pozostaje kwestia odpowiedniego ich wyboru i zakupu. Może po weekendzie... Mam jeszcze sporo czasu na realizację różnych pomysłów, do pracy wracam dopiero we wrześniu więc do tej pory hulaj dusza :-).

Na koniec muszę, po prostu muszę ponarzekać sobie na pogodę. I to wcale nie chodzi o to, że jest zima a śniegu i mrozu uświadczyć nie sposób, bo do nich akurat po dwóch poprzednich zimach, zwłaszcza tej ostatniej, kiedy musiałam z wózkiem przedzierać się przez hałdy śniegu i nieodśnieżone podjazdy, wcale nie tęsknię. Chodzi o to, że od dobrych kilku tygodni deszcz pada w zasadzie nieustannie, nie mam mowy o długich spacerach, do których oboje z Matim się przyzwyczailiśmy. Teraz wygląda to tak, że "polujemy" na chwile bez deszczu i wymykamy się z domu chociaż na trochę a i tak zmoknąć nam się zdarzy.Muszę poszukać jakichś fajnych szczecińskich miejsc, w których można ciekawie spędzić czas z maluchem i poznać inne dzieci.  No, bo ile można siedzieć w domu szczególnie z dzieckiem, które spokojnie nie usiedzi i nieustannie musi coś robić. Mateuszek może mieć kilo kupy w pieluszce i mu to nie przeszkadza (jeszcze ucieka przed przewijaniem), ale niech tylko zacznie mu się nudzić to bieda, oj bieda. 

I tym "optymistycznym" akcentem kończę ten przydługawy wpis ;-).

22:09, anula_h81
Link Komentarze (1) »
piątek, 23 grudnia 2011
:-)


 

Pomódlmy się w Noc Betlejemską, 
W Noc Szczęśliwego Rozwiązania, 
By wszystko się nam rozplątało, 
Węzły, konflikty, powikłania. 


Oby się wszystkie trudne sprawy 
Porozkręcały jak supełki, 
Własne ambicje i urazy 
Zaczęły śmieszyć jak kukiełki. 


Oby w nas paskudne jędze 
Pozamieniały się w owieczki, 
A w oczach mądre łzy stanęły 
Jak na choince barwnej świeczki. 


Niech anioł podrze każdy dramat 
Aż do rozdziału ostatniego, 
I niech nastraszy każdy smutek, 
Tak jak goryla niemądrego. 


Aby wątpiący się rozpłakał 
Na cud czekając w swej kolejce, 
A Matka Boska - cichych, ufnych - 
Na zawsze wzięła w swoje ręce. 

ks. Jan Twardowski

 

Wszystkim, którzy tu czasami zaglądają życzę spokojnych, rodzinnych i pięknych świąt :-).

22:59, anula_h81
Link Komentarze (1) »
sobota, 10 grudnia 2011
ESD

Kto czytał Małgorzatę Musierowicz ten z pewnością wie czym jest Eksperymentalny Sygnał Dobra. Mateuszek wręcz cały dzisiejszy dzień takie sygnały wysyłał. Ot tak po prostu, sam z siebie. Bezcenny widok :-). 

20:08, anula_h81
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 grudnia 2011
Jest pierwszy!

No i stało się. Tuż po przekroczeniu roczku moje dziecko doczekało się w końcu pierwszego zęba. Lewa górna jedynka. Czekamy na resztę :-). 

19:26, anula_h81
Link Komentarze (4) »
piątek, 02 grudnia 2011
I...

...stuknął nam roczek! Kiedy, ja się pytam kiedy?!

21:06, anula_h81
Link Komentarze (3) »
sobota, 26 listopada 2011
Nowości.

Trzeba coś by tu skrobnąć wreszcie. Mamy prawie grudzień a u mnie listopad bez żadnego wpisu do tej pory. No, ale przyznać muszę, że czasu na pisanie nie miałam ostatnio w ogóle. Mieszkamy już w naszym nowym mieszkanku, pomału się ogarniamy i wreszcie zaczyna tu jakoś wyglądać. Ale to ogarnianie pochłaniało ostatnimi dniami cały mój wolny czas. Poremontowe sprzątanie to jakiś koszmar był. Wszędzie pełno pyłu, który cały czas zmywałam a on za nic wynieść się nie chciał. Nie kłamiąc podłogi potrafiłam zmywać kilkanaście razy dziennie, a pięć minut po każdym takim zmyciu nie widać było wcale tego sprzątania. Dłonie wyschły mi niemal na wiór, bo ja sprzątać w rękawiczkach absolutnie nie potrafię. Na szczęście najgorsze za nami. Do zrobienia jest jeszcze sporo, ale to już na stopniowo i jak zgromadzimy znów trochę gotówki, bo tę, którą mieliśmy niemal w całości pochłonęły sprawy remontowe. Na pewno chcemy zrobić dwie zabudowy w przedpokoju, bo aktualnie nie bardzo mamy gdzie trzymać te wszystkie nasze rzeczy i w dużej części leżą one nadal w kartonach. W kawalerce mieliśmy bardzo pojemną zabudowę, garderobę w zasadzie i tam trzymaliśmy w zasadzie wszystko. Tutaj bardzo mi tego brakuje. Swoją drogą jak to możliwe, ze człowiek jest w stanie zgromadzić tyle gratów na tak małej przestrzeni? Podczas pakowania nie było widać jego końca a tutaj cały czas zwozimy nowe kartony i cały czas zadaję sobie pytanie ile tego jeszcze mamy. Masakra jakaś. Ponadto na pewno musimy też kupić nowe meble do kuchni. Te, które mamy teraz są po poprzednich lokatorach. Nie powiem - są ustawne i bardzo pakowne, ale wizualnie pozostawiają wiele do życzenia. No, ale to za jakiś czas. Pewnie w przyszłym roku szkolnym jak już wrócę do pracy i będzie trochę więcej kasy. No, ale żeby nie było, że tylko narzekam. Tak naprawdę mieszkanko bardzo mi się podoba, remont się udał, no i ta przestrzeń... Wreszcie Mati ma gdzie szaleć, a my nie musimy już tak bardzo uważać z każdym dźwiękiem kiedy mały śpi. Generalnie jest dobrze.

A skoro już przy moim Synku jestem to wierzyć mi się nie chce, że w najbliższy piątek stuknie mu roczek. Przecież dopiero co chodziłam z wielkim brzuchem, a Młody cudnie okładał mnie od środka, dopiero co leżałam na porodówce a potem uczyliśmy się wspólnego życia, a tu już mija nam rok. U Mateuszka ostatnie dni również przyniosły sporo nowego. Przede wszystkim mamy za sobą już pierwsze kroki. Nie mogę jeszcze powiedzieć, że Synuś chodzi, bo to takie bardzo mało stabilne chodzenie jest i troszkę bokiem, niemniej posuwa się do przodu na własnych nóżkach pokonując coraz dłuższe dystanse. Oprócz tego codziennie zaskakuje mnie tym, jak dużo rozumie. Przykład chociażby z dzisiaj. Siedzę sobie na kanapie a Mati na podłodze wsuwa biszkopta. W pewnym momencie połowa ciastka ląduje na dywanie a mały idzie w zupełnie inną stronę. No to ja tak w zasadzie bardziej sobie pod nosem niż do niego mówię "Synuś, podnieś to ciacho i daj mamie" i co robi moje dziecko? Ano podnosi i daje. Takich podobnych sytuacji jest ostatnio coraz więcej. Pojawiły się też nowe słowa. Wśród nich oko i koń. Piesek to dalej "ałała", co ciekawe "ałała" to także kot, ptak i żyrafa w telewizji ;-).

No dobrze, kończę na razie tę pisaninę, teraz z pewnością będę już bywać tu częściej. Zmykam do męża na kanapę. Tam mam zamiar spędzić dzisiejszy wieczór z winkiem w jednej a książką w drugiej ręce :-). 

19:37, anula_h81
Link Komentarze (4) »
sobota, 29 października 2011
Baba papa, czyli...

... pierwsze "zdanie" mojego Syna. Zostało wypowiedziane wczoraj, a oznaczać miało "babcia poszła do pracy".

11:01, anula_h81
Link Komentarze (1) »
środa, 19 października 2011
Zupełnie nie wiem kiedy...

... moje Dziecko nauczyło się wręcz biegać wzdłuż mebli. Zupełnie nie wiem kiedy zaczął bawić się w "nie ma Mateuszka" chowając główkę pod kocyk a następnie pokazywać spod niego swoją uśmiechniętą buźkę i cieszyć się na słynne "a kuku". Zupełnie nie wiem kiedy pojawiło się słówko "mniam" na określenie już nie tylko butli z mlekiem, ale i  jedzenia w każdej postaci a także osoby będącej aktualnie w trakcie konsumpcji. Zupełnie nie wiem kiedy zaczął rozumieć wiele kierowanych do Niego słów. Zupełnie nie wiem kiedy... Po prostu stało się i już...

21:26, anula_h81
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 października 2011
O tym i owym...

Przede wszystkim bardzo, bardzo dziękuję Wam za życzenia urodzinowe. Kochane jesteście. Z lekkim niepokojem, skądinąd irracjonalnym, podchodziłam do tych urodzin (wiadomo jak to jest przy takich "okrągłych" rocznicach), ale muszę przyznać, że po tej "drugiej stronie" ;-) całkiem miło jest :-).

A co u nas? Jesteśmy już po przeprowadzce, a raczej chwilowo wyprowadzce, bo w nowym mieszkaniu, z racji remontu, mieszkać jeszcze nie możemy. Niestety nie wszystko poszło po naszej myśli, ponieważ poprzednia właścicielka choć obiecała dać nam klucze po umowie przedwstępnej, później się z tej obietnicy wycofała i w rezultacie dostaliśmy je dopiero tydzień temu. Remont ruszył we wtorek i potrwa zapewne do końca października, a może i trochę dłużej. W związku z tym ja i Mati "wakacjujemy" przez ten czas u mojej mamy, a R. pomieszkuje to tu to tam. Miał mieszkać z nami i dojeżdżać, ale jak policzyliśmy ile pieniędzy poszłoby na paliwo to pomysł codziennych dojazdów umarł. W tym miesiącu spędzamy więc niestety ze sobą tylko weekendy.

Mati z powodu pobytu u babci przeszczęśliwy. Wreszcie ma przestrzeń, gdzie może porządnie się wyszaleć. W naszym dotychczasowym mieszkanku ciężko o to było, a tu trzy spore pokoje, długi "zakręcający" przedpokój, kupa miejsca do codziennych szaleństw. A tych nie brakuje. Raczkowanie Synuś opanował do perfekcji, śmiga aż miło. Wstawanie również nie sprawia Mu żadnych problemów. Kiedyś, żeby się podnieść musiał chwytać się jakichś wystających elementów, teraz wystarczy "goła" ściana. Kilkakrotnie zdarzyło mu się też puścić i kilka sekund stać bez trzymania. Rozwija nam się dziecko. Nadal robi papa, ale teraz już także tę czynność werbalizuje, czyli machaniu łapką towarzyszy "papa" w wykonaniu Matiego. Nauczył się także robić "tyni tyni", czyli stojąc kręcić pupką i uginać się na nóżkach, robi też "stuku puku" - uderza jedną zabawką o drugą, daje cześć, przybija "pionę". Rozumie już naprawdę bardzo dużo. No i pojawiły się pierwsze powtarzane słowa. Oprócz "papa" powtarza jeszcze "mama", "tata", "baba", "laj laj" (przy tym ostatnim świetnie używa języczka), a każdy piesek to "ałałała" (od "hau hau" ;-)).  Ech, fantastycznie tak obserwować jego rozwój i to jak uczy się świata. Mój mały, coraz starszy Synek...

22:18, anula_h81
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17
Suwaczek z babyboom.pl